Baza wiedzy

Wiedza i narzędzia przydatne w codziennej pracy Animatora

Propozycje nowych zajęć

Siatkówka na siedząco. Roman Pięta: Tutaj liczy się refleks

Spis treści

Jedną z dyscyplin sportowych, które animator może zaproponować zarówno zdrowym, jak i niepełnosprawnym uczestnikom zajęć na orliku jest siatkówka na siedząco.  Ta gra zespołowa została wymyślona jako sposób rehabilitacji dla osób niepełnosprawnyach. Gramy na boisku o wymiarach 10x6 metrów i siatce zawieszonej na wysokości 115 centymetrów. Zawodnik w momencie kontaktu z piłką musi dotykać podłoża przynajmniej jednym pośladkiem. Jedyną znaczącą różnicą jest możliwość blokowania piłki serwowanej. Reszta przepisów jest taka sama jak w zwykłej siatkówce.

Gra w siatkówkę na siedząco ma dużo walorów rehabilitacyjnych oraz integracyjnych, jeśli w grze uczestniczą osoby niepełnosprawne i zdrowe.

Dla kogo jest to sport?  Dla osób po amputacjach i z niedowładami kończyn, z osłabioną siłą mięśni kończyn dolnych i górnych oraz dla osób zdrowych, które tak samo jak pozostali zawodnicy grają w pozycji siedzącej.

O historii siatkówki na siedząco rozmawiamy z Romanem Piętą, pionierem tej dyscypliny w Polsce - trenerem, założycielem i twórcą drużyny UKS Poznań. Ze swoją drużyną odniósł wiele sukcesów, m.in. mistrzostwo Polski w latach 1999, 2000, 2003, 2004, 2005, 2007, 2008; wicemistrzostwo w latach 2001, 2002, 2006, 2009. W 2007 roku otrzymał Nagrodę Sportową Miasta Poznania za całokształt pracy trenerskiej z osobami niepełnosprawnymi.

Jak zaczęła się Pana przygoda z siatkówką na siedząco?

1996 rok to były praktycznie pierwsze kroki. Dostaliśmy propozycję, żeby budować taką nową dyscyplinę w Polsce.

Dlaczego Pan się zdecydował? Czy było duże zainteresowanie?

Nie było praktycznie żadnego zainteresowania. To była wtedy zupełna nowość, dostaliśmy materiały wideo, książki, skserowane materiały przetłumaczone z angielskiego. Kilka ośrodków sportu zaczęło się tym interesować i tak od 1997 roku rozpoczęła się taka „zabawa”. Kilka klubów, m.in. jeleniogórski, katowicki start zaczęły poważnie to traktować. Oczywiście my w Poznaniu tak samo. Mając do dyspozycji jedynie te materiały zacząłem budować drużynę. W ośrodku, w którym pracowałem, było duże zainteresowanie. To była atrakcyjna propozycja dla młodzieży w ramach zajęć pozalekcyjnych.  Drużyna była oparta jedynie na naszych uczniach w wieku 16-18 lat.

Kiedy przyszły pierwsze sukcesy?

Po pół roku treningów odbył się pierwszy turniej w Katowicach na stadionie chorzowskim.  Po dwóch latach odbyły się pierwsze mistrzostwa Polski. Wówczas było bardzo wielu chętnych chłopaków do trenowania. W pierwszych mistrzostwach wystartowało osiem drużyn. I zdobyliśmy wtedy mistrzostwo Polski.

Świetne początki!

Tak. Coraz więcej młodzieży zaczęło chodzić na treningi. Po roku powtórzyliśmy ten sukces. Zostaliśmy wtedy najbardziej prężnym ośrodkiem w Polsce, bo w większości były to drużyny oparte na byłych sportowcach z innych dyscyplin.

I od tamtej pory trwa ta przygoda z siatkówką?

Niestety kończy się. Skończyła się dokładnie w 2011 roku.  Do tego czasu zdobyliśmy siedem tytułów mistrzowskich: 7 tytułów mistrza Polski, cztery – wicemistrza, jeden brązowy medal. Niestety coraz mniej czasu było na treningi. Kiedy moi uczniowie skończyli szkołę coraz trudniej było im przyjeżdżać na treningi.

Nowe osoby się nie pojawiały?

Ośrodek, w którym pracuję, [Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej im. Zbigniewa Tylewicza w Poznaniu] zmienił strukturę prawną i zaczęły przychodzić coraz bardziej poszkodowane osoby. A w tej dyscyplinie są potrzebne silne mięśnie grzbietu i brzucha, żeby móc stabilnie siedzieć.

W ciągu tych wszystkich lat bardzo często jednym z trenerów kadry narodowej – juniorów i seniorów. Od półtora roku również kadry kobiet.

Właśnie, co  z dziewczętami i kobietami? Nie chcą grać? 

Szukałem dziewcząt do gry również u nas w Ośrodku – jest wiele chętnych, ale z tego wyjdzie raczej fajna rehabilitacja, ale nie wyczyn. Dość mało jest w Polsce kobiet chcących trenować siatkówkę na siedząco, nie ma też dla nich ligi. Trenują z chłopakami i na mistrzostwach Polski, które odbywają się co roku, muszą grać przeciwko chłopakom. Na wyższej siatce, więc są poszkodowane. Ale mimo wszystko są uparte i twarde, w tym roku zaliczyły pierwsze mistrzostwa świata, które odbyły się w Elblągu w czerwcu. W zeszłym roku startowały też w mistrzostwach Europy, które były w Polsce. Większego sukcesu nie odniosły, bo w zasadzie była tylko jedna szóstka, która grała.

Rozpiętość wieku jest od 26 do 56 lat. Większość dziewczyn ma swoje rodziny, mają mniej czasu na treningi, obozy. Najchętniej przyjeżdżałyby na obozy z dziećmi, a to są już dodatkowe koszty. Nie jest łatwo.

Wielu chłopaków z naszej szkoły było reprezentantami Polski i jest nadal, chociaż nie grają już pod naszym szyldem. U nas już nie ma drużyny i nie ma z kim trenować.

Przykro to słyszeć, miejmy nadzieję, że wrócą jeszcze dobre czasy.  Ale porozmawiajmy o samej dyscyplinie, jej zaletach dla zawodników.

To bardzo integracyjna gra, w której podczas amatorskich rozgrywek mogą uczestniczyć zarówno osoby zdrowe, jak i niepełnosprawne. Osoby zdrowe, które siadają na podłodze, tracą swoją przewagę sprężystości, skoku. Gramy na zasięgu piłki, jaki mamy z podłogi. Siedzimy na podłodze i w momencie kontaktu z piłką jeden z pośladków musi dotykać podłoża. Siatka jest na wysokości 1,15 m (w wersji dla kobiet 1,05 m). Boisko też jest trochę mniejsze niż w tradycyjnej siatkówce (10x6 m). Przepisy są takie same oprócz jednego wyjątku – jest możliwość blokowania serwisu.

Jak wyglądają treningi dla graczy?

Najwięcej ćwiczeń wykonuje się pod kątem poruszania się po boisku przy pomocy tylko rąk, oczywiście ćwiczy się też samą umiejętność odbijania piłki w siedzącej pozycji, umiejętność podania, refleks przy odbiorze, a także treningi na siłowni z piłkami ciężkimi.

Bardzo podobnie jak w normalnej siatkówce.

Moi zawodnicy nigdy nie byli siatkarzami, uczyli się od podstaw, to była bardzo mozolna praca. Dwa lata nauki samych odbić, rozgrywania na trzy, tak aby się nie bać piłki odbitej przez przeciwnika.

Na koniec poproszę o radę od trenera mistrzów dla animatorów, którzy rozważają wprowadzenie siatkówki na siedząco dla uczestników swoich zajęć.

To szansa na docenienie osób niepełnosprawnych  przez społeczeństwo, okazja do integracji i  dążenie do doskonałości na miarę własnych możliwości, a w ten sposób dążą oni do odzyskania należnego im miejsca w życiu. Z czasem w ten sposób osiąga się mistrzostwo.

Dziękuję bardzo za rozmowę!

Więcej informacji na temat siatkówki na siedząco i sportu niepełnosprawnych: www.pzsnstart.org.pl

Komentarze