Nasz Orlik - Jak ćwiczyć?

Czyli fitness dla wszystkich.

Autor:
Testowy Admin

FORBES - Orliki to nie tylko boiska do piłki nożnej

- Orliki to nie tylko boisko do piłki nożnej, ale także miejsce do gry w koszykówkę, tenisa, siatkówkę czy piłkę ręczną - tłumaczy Łukasz Strzelecki, prezes Fundacji Orły Sportu.

W zeszłym roku na orlikach pojawiło 17 mln ludzi. Obiekty w dużych miastach są zajęte na 100 proc. - Nie można tam już wcisnąć się z żadną animacją - wyjaśnia Strzelecki i dodaje, że sytuacja jest inna w mniejszych miejscowościach. Tam jednak orliki wykorzystywane są przez szkoły oraz lokalnych animatorów sportu.

Wywiad z prezesem Fundacji Orły Sportu Łukaszem Strzeleckim dostępny tutaj.

Orliki żyją i mają się dobrze, czy niekoniecznie?

Żyją i mają się dobrze. W poprzednim roku pojawiło się na nich 17 milionów osób. Mówię o dzieciach, młodzieży, osobach dorosłych i niepełnosprawnych. W tym roku liczymy na jeszcze więcej. Jesteśmy operatorem jeszcze większej liczby Orlików. Wszystko w ramach rządowego programu „Lokalny Animator Sportu”.

Wielu osobom Orliki kojarzą się z piłką nożną, ale to nie do końca prawda.

Orliki powstały, żeby grać na nich w piłkę nożną, ale musimy pamiętać, że Orliki to dwa boiska, „zielone” i „czerwone”. Na tym drugim można grać w siatkówkę, koszykówkę, tenisa czy piłkę ręczną. Realizujemy w tym roku program „Kocham ręczną na Orliku”. Do tej chwili wzięło w nim udział 16 tysięcy dzieci! To pokazuje, że jest miejsce na Orlikach na inne sporty. Liczę, że wkrótce pojawi się tam też lekkoatletyka.

Nawiązaliście współpracę z Treflem Gdańsk i Legią Warszawa. Po co?

Po pierwsze współpraca z wiodącymi klubami i markami jest po to, żeby kształcić lokalnych animatorów. Im trzeba pokazywać dobre wzorce. Chcemy ich szkolić z zakresu marketingu sportowego, PR-u i pozyskiwania środków. Do tego staramy się pokazywać, jak dobrze organizować imprezy sportowe i treningi tak, żeby nie robić krzywdy dzieciom.

Mam wrażenie, że waszą ambicją jest sprawić, aby Orliki stały się centrum sportowym lokalnych społeczności.

W wielu przypadkach już tak jest. W Polsce można wyróżnić dwa rodzaje, czyli Orliki w dużych miastach, które są ciągle zajęte i te w mniejszych miejscowościach, gdzie mieszka mniej ludzi. Pamiętajmy jednak, że orliki są wykorzystywane przez szkoły i lokalnych animatorów. Mamy blisko 140 godzin animacji na Orliku i myślę, że to stosunkowo dużo. Z roku na rok liczba dzieci i młodzieży będzie wzrastała. Z tych 17 milionów, aż 73 procent to dzieci w wieku 9-12 lat. I to jest dobry znak. Staramy się schodzić jeszcze niżej tak, żeby zapraszać na Orliki także przedszkolaków. Chcemy, żeby Orliki tętniły życiem.